Artykuły
24.05.2016 19:42

Overwatch – wrażenia z premiery

Wczoraj w kilku większych miastach w Polsce odbyła się oficjalna premiera gry Overwatch, zorganizowana we współpracy z siecią kin Multikino. Z racji tego, iż na pokazie obowiązywał kategoryczny zakaz robienia zdjęć (a już tym bardziej kręcenia filmów 😉 ), wrażenia z pokazu prezentujemy Wam tym razem tylko w formie tekstowej. Mam jednak nadzieję, że w wystarczający sposób ukaże ona moje przemyślenia po opuszczeniu sali kinowej.

Przypomnijmy – Overwatch to najnowsza gra Blizzarda, połączenie pierwszoosobowej strzelanki multiplayer z grą typu MOBA. Gracz wciela się w jedną z 21 postaci, spośród których każda dysponuje uniknalną bronią, zdolnościami oraz stoi za nią pewna historia. I to wokół tych historii oraz przedstawionego w grze świata kręciła się kinowa „premiera” gry. W ciągu półtorej godziny, jakie dane mi było spędzić w sali kinowej katowickiego Multikina (który wraz z Coca-Colą partnerował pokazowi), miałem okazję jeszcze raz zobaczyć wszystkie animowane trailery, jakie pojawiły się w sieci od czasu pierwszych zapowiedzi na BlizzCon w 2014. Jedyną nowością był wyświetlony na ekranie wywiad z twórcami gry oraz osobami odpowiedzialnymi za realizację wszystkich trailerów. Pod koniec puszczono jeszcze jeden trailer, który opisywano jako nowść, ale i on już kilka dni temu wyszedł na światło dzienne.

Wróćmy jednak do wywiadu z twórcami Overwatch. Opowiadali oni nieco o swoim pomyśle na grę, jej bohaterów, pobudki które nimi kierują, a także skąd taki, a nie inny plan na promocję gry przez stworzenie tak całościowo przemyślanego uniwersum. Z całą jego historią, w której cofamy się aż o 30 lat w porównaniu do wydarzeń z gry, i które rozwijane jest również w komiksach. Trzeba przyznać, że wywiad pomógł mi spojrzeć na grę jako na coś więcej niż tylko kolorową, dynamiczną strzelankę (bardzo dynamiczną – w otwartą betę na konsoli grało mi się całkiem trudno 😉 ), a jej bohaterów przedstawił w bardzo ciekawych barwach. W sumie nic dziwnego, Blizzard często podchodzi do podejmowanych przez siebie działań z epickim rozmachem, co widać chociażby na konwentach, takich jak wspomniany już BlizzCon.

Tym większą niespodzianką i rozczarowaniem był sposób organizacji pokazu. Już wspomniałem, że poza wywiadem nie pokazano nam nic nowego. W dodatku próżno było oczekiwać profesjonalnego podejścia, znanego chociażby z pokazów gier na różnego rodzaju targach. Pokazu nie prowadził nikt związany z branżą gier, na początku mieliśmy jedynie powitanie i wstęp odczytany z kartki przez jednego z pracowników kina, drobny konkurs, w którym można było wygrać figurkę postaci z Overwatch i… to wszystko. Aha, każdy z gości otrzymał plastikowy kubeczek z nadrukiem z postacią z gry oraz balonik. Gdy po ostatnim kadrze zgasł ekran, również nie było mowy o jakimś podsumowaniu czy pożegnaniu i podziękowaniu zebranym za przybycie. Za to dłuższą chwilę na sali panowały ciemności, które powodowały, że widzowie nie byli pewni czy to już na pewno koniec, czy może jeszcze przygotowano jakieś atrakcje. O pojawiającym się kilkakrotnie „błędzie kanału” nie wspominając. Bardzo to wszystko gryzło się z „epickością” opowiedzianej historii i zamysłem Blizzarda, oraz odstawało od innych tego typu premierowych pokazów (jak chociażby premiera Star Wars: Battlefront, również organizowana w kinie, przy współudziale cosplayerów, itp.). Szkoda, bo na grę czeka bardzo wiele osób i wytworzył się wokół niej spory hype, czego dowodem są chociażby niektóre wpisy na reddicie lub „modyfikacje” do gier takich jak CS: GO.

PS. Dzień po pokazie poszła w świat wiadomość, że twórcy planują kolejne animacje, a w drugiej połowie czerwca gra otrzyma pierwszą aktualizację z bardzo oczekiwanymi przez graczy potyczkami rankingowymi.