Półfinał MSI 2018 Fnatic vs RNG
League of Legends
18.05.2018 17:43

Półfinał MSI 2018 Fnatic vs RNG

Dzisiaj od godziny 12.00 mogliśmy śledzić poczynania Fnatic, które to podejmowało drużynę RNG. Obydwie ekipy nie zaprezentowały się źle na tym turnieju. Można natomiast wyróżnić chińską ekipę, która czwartego dnia fazy głównej spisywała się naprawdę znakomicie. Kto wygrał i jak potoczył się pierwszy Półfinał MSI 2018 Fnatic vs RNG? Tego dowiecie się poniżej.

Pierwsza mapa.

Jeżeli chodzi o kompozycje obu drużyn to były one dość klasyczne. Oglądając profesjonalne rozgrywki, jesteśmy przyzwyczajeni do wyborów na tej mapie. Ciekawym elementem kompozycji mistrzów LPL była na pewno Irelia w rękach Xiaohu, którą zazwyczaj widzimy raczej na górnej alei. Pierwsze starcia rozpoczęły się około 5 minuty. Ujrzeliśmy wtedy walkę na górnej rzece z której obie ekipy wyszły po równo, oddając sobie dwa zabójstwa. W tym samym czasie dokonała się też walka na dolnej alei, gdzie zawodnikom Fnatic udało się ukarać śmiercią zbyt agresywnie wysuniętego Minga. Mecz zaczął się robić bardzo wyrównany. Każda z ekip odpowiadała drugiej na ich zagrywki, przez co nie było jako takiej przewagi w złocie. Dopiero w okolicach 20 minuty, po udanej obławie RNG na dolnej alei – gra zaczęła nabierać tempa. Wszystko za sprawą barona, którego chciała zdobyć każda z drużyn, lecz do 28 minuty żadnej się to nie udało. W trakcie walk o barona zginęło bardzo wielu zawodników obu ekip. Dzięki wzmocnieniu z nashora, ekipa RNG brała na swoje konto co tylko popadnie, nie oszczędzając przy tym żyć swoich oponentów. Fala uderzeniowa była zbyt silna dla reprezentantów Europy, którzy oddali swój nexus w 34 minucie.

Drugi mecz dostarczył wielu emocji.

Chińskiej drużynie udało się złożyć kompozycję, która nie miała zbyt dużo obrażeń we wczesnym etapie gry. To pozwoliło Fnatic na zdobywanie przewagi, która trwała niewątpliwie do 30 minuty, kiedy to coraz lepiej sprawdzała się kompozycja oponentów. Od tego momentu, to co działo się na mapie, było bardzo nerwowe. Tak naprawdę co chwile rosła bądź malała szansa Fnatic na wygranie drugiej mapy. Ładnie sprawował się Bwipo, który ciągle szukał okazji do skończenia gry poprzez backdoor. W tym czasie jego drużyna starał się trzymać drużynę przeciwną i nie pozwalać na zgarnianie kolejnych struktur. Jednakże, po dobrym podejściu pod barona w 38 minucie, zwycięzcy ligi LPL byli zbyt mocni, by przegrać to spotkanie. Na tamten moment liczniki czasu do odrodzenia były na tyle długie, że nie dały szansy Fnatic na wybaczanie swoich błędów. Chińczycy skończyli spotkanie, wchodząc razem do bazy przeciwnika w 42 minucie.

Trzecia gra była bardzo emocjonująca.

Pomimo iż sądzę, że Bwipo dwie wcześniejsze gry zagrał na dobrym poziomie – to trzecia poszła fatalnie. Na pewno naszą uwagę zwróciło, ile razy został on zabity, zdarzyło się to trzy razy w mniej niż 12 minut. O ile na solo kolejce zostałby on zwyzywany za tyle śmierci, to tutaj Fnatic, zamiast poniżać kolegę starali się odwrócić losy tego meczu. Szło im nawet nieźle. Zmiennik Soaz’a zaczął mieć realny wpływ na rozgrywkę, a jego koledzy zaczęli zdobywać zabójstwa. W odpowiedzi na lekką przewagę, RNG podbierało przeciwnikom smoki. Z czasem jednak poczuli rządze krwi i zaczęli napierać na rywala. Wyrównali swoją sytuację, a następnie zwiększyli szansę na wygraną całej serii, zdobywając przewagę nad rywalem. Zawodnicy Fnatic nie mieli zbyt wiele presji na mapie, warunki dyktowała Chińska ekipa, co zaowocowało wzięciem przez nich barona, a następnie starszego smoka. Po dobrym zagraniu Ornna (Letme) w bazie przeciwnika, mimo braku większej przewagi w złocie, skończyli całą serię.

To by było na tyle, jeżeli chodzi o Europę na tym turnieju. Jutro ujrzymy drugi półfinał, konkretnie Flash Wolves podejmie KingZone DragonX!