Artykuły
30.05.2017 23:49

Pixel Heaven 2017 – święto graczy w każdym wieku

Motto wielu graczy brzmi „Once a gamer, always a gamer”. Tak więc, jak co roku nerdy, no-life’y i miłośnicy retro w różnym wieku zjechali do Warszawy, by spędzić weekend w towarzystwie podobnych sobie entuzjastów. Starsi wspominają tam jak to dawniej bywało i pokazują młodszemu pokoleniu to, od czego zaczęła się ich fascynacja grami, a wszyscy z zafascynowaniem słuchają wykładów o początkach ery komputerów w Polsce i na świecie. Święto to nazywa się Pixel Heaven, a w tym roku obchodziliśmy jego piątą edycję.

Tegoroczne Pixel Heaven znowu zagościło w halach Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie. Wydaje się, że po początkowych kilku zmianach lokalizacji, impreza w końcu znalazła swoje miejsce – surowe wnętrza, lekko i „klimatycznie” tu i ówdzie zagracone stanowią idealne tło dla zebranych w nich retro-sprzętów i stoisk z komiksami i starą prasą komputerową. W porównaniu z zeszłym rokiem nastąpiły jedynie lekkie zmiany w układzie sal i przeznaczeniu sal, dzięki czemu lepiej moim zdaniem wykorzystano dostępne miejsce. I tak na przykład, zamiast praktycznie pustej sali komiksowej ustawiono po prostu sporej wielkości stoisko z książkami i komiksami w tym samym pomieszczeniu, które w zeszłym roku gościło scenę główną. Ta zaś przeniesiona została do byłej sali komiksowej – co poprawiło nieco problem z jej akustyką podczas prelekcji i filmów, na który wielu gości skarżyło się w zeszłym roku. Ogólnie dla mnie zmiany na plus, choć brakowało mi trochę stoisk pochowanych w przejściach i zakamarkach.

Pixel Heaven 2017 5

Trochę też rozczarowała mnie strefa chillout – na mapce oznaczona była m.in. hasłem demoscena. Spodziewałem się więc, że będzie tu można spędzić czas przy dźwiękach demoscenowych i 8-bitowych nut. Był tam co prawda telewizor z podpiętą do niego Amigą, na których puszczone były tego typu produkcje, ale niestety bez dźwięku (albo był tak cicho, że niewiele słyszałem). Natomiast co do dostępnych atrakcji – tu jak najbardziej na plus, strefa retro nie dość, że wyglądała na większą to w dodatku „uzbrojona” została m.in. w telewizory z epoki. Dla mnie wrażenie niesamowite. Podobnie jeśli chodzi o ilość flipperów, do których w tym roku był również łatwiejszy dostęp.

Pixel Heaven 2017 1

Jeśli chodzi o spotkania i prelekcje również było z czego wybierać. Oczywiście chyba największe wrażenie na większości zebranych zrobiły dwa spotkania z legendami prasy komputerowej – „Alex meets Sir Haszak” oraz „Wielkie spotkanie z redakcją Top Secret”. Szczególnie to drugie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem – miałem wręcz wrażenie, że nagle ucichł cały gwar innych sal i wszyscy pojawili się w tej jednej, gdzie na scenie zebrała się niemal cała redakcja legendarnego Top Secreta. To był naprawdę magiczny moment i wehikuł czasu, jedna z chwil, dla których na to wydarzenie do Warszawy zjeżdżają ludzie z całej Polski. Tych prelekcji i spotkań było naprawdę całe mnóstwo, że wspomnę tylko o rozmowie z genialnym twórcą muzyki do gier na komputery 8-bitowe – Robem Hubbartem, turnieju w nową grę Jona Hare – autora Sensibble Soccer, twórcą serii gier Fairlight na ZX Spectrum – Bo Jangeborgiem czy Charlesem Cecilem, autorem przygodówek „Beneath a steel sky” oraz „Broken Sword”.

Pixel Heaven 2017 4

Były też rozmowy na temat komiksów i twórczości Janusza Christy (autora m.in. „Kajka i Kokosza”) oraz obowiązkowe oczywiście kolejne „starcie” z cyklu „Commodore vs. Atari vs. ZX Spectrum”. Miłośnicy nowszych produkcji mogli zagrać w wiele produkcji indie, a w nocy z soboty na niedzielę oczywiście wziąć udział w afterparty i słynnej już „integracji stolikowej”. Tu można było porozmawiać chociażby z Mikołajem Stroińskim czy Marcinem Przybyłowiczem – autorami muzyki do Wiedźmina. Właściwie to jedną z wyjątkowych cech Pixel Heaven jest to, że podczas całego weekendu spotkać tu można wiele „osobistości” świata game-dev i tak po prostu pogadać z nimi jak ze znajomymi – aczkolwiek klimaty afterparty sprzyjają temu najbardziej. 😉

Pixel Heaven 2017 2

Na początku wspomniałem, że starsi pokazują tutaj młodszym jak zaczynali swoją przygodę z erą komputerów. Łatwo zauważyć, że z roku na rok Pixel Heaven staje się imprezą coraz bardziej rodzinną – widok kilkuletnich dzieci, z zapałem ogrywających nawet najstarsze tytuły jest po prostu bezcenny. W tym roku najmłodsi goście mieli również do dyspozycji wystawę budowli z klocków Lego oraz pogadanki np. o… edukacyjnych zaletach Minecrafta. Tak na marginesie wrażenia „rodzinnego pikniku” – niezwykle sympatyczny widok sprawiali również ludzie okupujący okoliczne trawniki, zebrani w większe lub mniejsze grupki i oddający się rozmowom albo przeglądaniu właśnie zakupionych komiksów czy retro-czasopism.

Pixel Heaven 2017 3

Oczywiście Pixel Heaven 2017 nie było imprezą bez wad, nie da się ich uniknąć przy tej skali przedsięwzięcia. Problemy z nagłośnieniem udało się co prawda nieco poprawić, ale nadal nie było idealnie – podczas afterparty i występu jednego z zespołów wokalistę można było zrozumieć dopiero po przejściu do sąsiedniego pomieszczenia. Co do samego afterparty, to oczywiście kwestia gustu, ale bardziej odpowiadały mi brzmienia z zeszłego roku, a po cichu marzy mi się przynajmniej jeden set lub live act w klimatach demosceny. Teraz z podobnych brzmień mieliśmy tylko „eksperymentalny” występ grupy Pinball Dub Sound System – ciekawy pomysł na tworzenie muzyki z flipperów, ale bardziej do posłuchania „na stojąco” niż pobawienia się. No i oczywiście obowiązkowy punkt afterparty czyli koncert Jona Hare, a w nim główny motyw z Cannon Fodder oraz „Whisky” Dżemu. W zeszłym roku Jonowi towarzyszył Ben Daglish (również twórca muzyki do starych gier) i to również był jeden z wcześniej wspomnianych „magicznych momentów” tej imprezy, czegoś takiego mi w tym roku zabrakło. Sami zresztą zobaczcie jak to wtedy wyglądało:

A tu pełny zapis koncertu:

Cóż więcej dodać… Pixel Heaven to jedno z wydarzeń, na które czeka się cały rok, a powrót do rzeczywistości jest bardzo ciężki. Oczywiście, że są pewne rzeczy do poprawy, ale ciężko w Polsce o drugą imprezę, która jest tak ważna dla graczy (przynajmniej tych, którzy mają więcej niż -naście) lat. Może Digital Dragons mogłaby w jakiś sposób z nią konkurować, choć to bardziej impreza „branżowa” niż taki szalony konwent fanów. Przy okazji zapraszam do spojrzenia na naszą relację z Digital Dragons oraz fotogalerie: z Digital Dragons jak również z PH na naszym fan page na Facebooku. A wszystkich współorganizatorów i ludzi spotkanych na Pixel Heaven 2017 serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję do zobaczenia gdzieś wkrótce! 🙂