Artykuły
02.05.2017 15:19

Pyrkon 2017 – czyli jak fantastyka i gry różnej maści opanowały Poznań

Co jakiś czas staramy się – oprócz tematyki czysto esportowej – zaproponować Wam bliższe zapoznanie z ciekawymi wydarzeniami trochę od niej odbiegającej, ale nadal w jakiś sposób połączonej z grami jako całokształtem „elementu kultury”. Robimy wszystko co w naszej mocy by brać udział w każdym większym, bardziej interesującym evencie, stąd nasze regularne wizyty chociażby na Pixel Heaven czy koncertach z cyklu Video Games Live. Tym razem stwierdziłem, że pora się bliżej zapoznać z festiwalem Pyrkon, czyli poznańskim spotkaniem fanów fantastyki,  gier planszowych oraz elektronicznych.

Pyrkon to ogólnopolski (aczkolwiek nie brakowało również fanów z za granicy) festiwal miłośników fantastyki, organizowany od 2000 roku. Z początku organizowany był w różnych szkołach i hotelach w Poznaniu, jednak w pewnym momencie liczba zainteresowanych uczestnictwem była tak wielka, że wydarzenie trzeba było przenieść na teren Międzynarodowych Targów Poznańskich, gdzie odbywa się do dziś. Odbywa – i w dalszym ciągu się rozwija, co widać chociażby gdy obserwuje się kolorowy korowód płynący na trasie od dworca głównego do hal targowych. W zeszłym roku liczba odwiedzających wyniosła około 40 tysięcy osób, a wszystko wskazuje na to, że w tym pobito kolejny rekord. Dla mnie była to pierwsza edycja, ale wiem jedno – z pewnością jest to kolejny event, na który będę wracał w miarę możliwości co roku.

18192383_1257567317694860_2342894538281770466_o

Co sprawiło, że Pyrkon tak bardzo mnie urzekł? Czynników było kilka. Pierwsze co rzuca się w oczy to rozmach tego wydarzenia. Gdy wchodziłem na jedną z głównych hal, gdzie rozstawiły się różnego rodzaju stoiska ze strojami, ozdobami, koszulkami, grami i wieloma innymi około-fantasy akcesoriami, a następnie na kolejną, gdzie wystawiały się firmy ze świata gier i sprzętu komputerowego, prawie poczułem przerażenie. 😉 Ile czasu zajmie mi dokładniejsze zapoznanie się z każdym ze stoisk! A był to dopiero początek, bo oprócz stoisk mieścił się tam jeszcze sektor dla dzieciaków, rozpoczynających swoją przygodę z Pyrkonem i fantasy, a łącznie na terenie MPT hal do zwiedzenia było ok. 10 (plus dwie przeznaczone jako miejsca do spania). Kolejne było co prawda nieco mniejsze, niektóre z nich miały inne przeznaczenie, o czym za chwilę, ale tak czy siak – program Pyrkonu był tak bogaty, że pod koniec i tak miało się wrażenie, że nie wszystkiemu poświęciło się odpowiednią ilość czasu. Oprócz dwóch wymienionych hal wystawienniczych były jeszcze m.in.: kolejna wystawowa, prezentująca większe „instalacje”, jak np. rozbity Tie-Fighter, kantyna z Mos Eisley, scenografia w klimatach post-apo rodem z Fallouta lub Mad Maxa czy też… pełnowymiarowy samolot An-2!

18278318_1257568557694736_6897718568964608909_o

Kolejną salę w całości wypełniały stoły do gry w planszówki, w innej mieliśmy sporej wielkości modele statków ze Star Wars i Star Treka, w jeszcze kolejnej spotkania z twórcami komiksów i książek oraz różnego typu prelekcje. A na placu pośrodku terenów targowych – strzelnica, laser gun i oczywiście miejsce dla strefy gastronomicznej. Z wieloma spośród tych atrakcji możecie się zapoznać w naszej fotogalerii na facebooku. W ciągu tych dwóch dni, poruszając się głównie po MPT zrobiłem dystans około 20 kilometrów i ani razu nie opuściło mnie wrażenie, że strefa Expo, która jest tworzona przy IEM Katowice przy tym co się dzieje na Pyrkonie nie ma po prostu szans szans. Wiadomo, są to zupełnie różne wydarzenia, na IEM idzie się obserwować esportowe zmagania, w Pyrkonie chodzi o coś innego, ale jednak… 🙂

18192516_1257564854361773_4833134932363446731_o

Zresztą w Poznaniu esportu również nie zabrakło – zorganizowano kilku turniejów, m.in., w Overwatcha, można było śledzić zmagania na Majorze DOTA 2 w Kijowie, a miłośnicy retro komputerów mogli powalczyć na nich w starego Quake’a 3. Żadne szanujące się wydarzenie zahaczające o gry nie może obyć się bez strefy twórców gier, na tegorocznym zdecydowanie największym zainteresowaniem cieszyło się stoisko firmy Artifex Mundi. Można było na nim zagrać w kilka „prototypów” planowanych w przyszłości gier i przekazać swoje uwagi.
No i nie zapomnijmy o istnym zatrzęsieniu cosplayerów. Pyrkon wręcz słynie z ich obecności, i to zarówno tych bardzo profesjonalnych, których stroje kosztują kilka tysięcy złotych, a przygotowanie zajmuje pół roku, jak również tych początkujących i bardziej amatorskich, powstałych na bazie szlafroka i peruki. A wszystko to w atmosferze wzajemnego szacunku, świetnej zabawy spędzania czasu z ludźmi, którzy mają podobną zajawkę. Na potrzeby Pyrkon powstał nawet specjalny kodeks, rozpisany w papierowym programie, który otrzymywał każdy uczestnik – i z którego trzymaniem się nie miał problemu chyba nikt, mimo dziesiątek tysięcy ludzi na terenie MPT. A, że trzeba iść z duchem czasu, zwiedzanie ułatwiała również specjalna aplikacja mobilna.

18192969_1257568751028050_2421175711707552718_o

Ufff… sporo tych atrakcji, prawda? Mam nadzieję, że przynajmniej w małym procencie rozumiecie już teraz dlaczego to wydarzenie tak wciąga, że już teraz chciałoby się wrócić – to kolejny po Pixel Heaven „plan na weekend”, który każdemu z podobną do mojej „około-grową” zajawką serdecznie polecam. Warto brać w takich wydarzeniach udział, bo mimo iż miłośnicy fantasy, komiksów czy w końcu gracze są coraz bardziej „rozumiani”, a nie traktowani jak dziwacy zamykający się w pokojach ze swoimi pasjami, to miło od czasu do czasu spotkać się z ludźmi, którzy jak nikt inny odnajdują się w tym świecie i mogą o nim gadać godzinami.