Artykuły
15.01.2017 20:03

Doskonały dzień dla polskiego esportu i Team Kinguin

Dzisiejszy dzień to zdecydowanie doskonały dzień zarówno dla obu e-sportowych ekip zjednoczonych pod szyldem Team Kinguin jak i polskiego e-sportu jako całości. Najpierw dwie polskie drużyny (w tym dywizja CS GO Kinguin) stają na podium World Electronic Sports Games, a potem dociera do nas informacja o zakwalifikowaniu się ekipy League of Legends do Challenger Series. Lepszego scenariusza osoby decyzyjne w Kinguin nie mogły sobie chyba wymarzyć.

Dzień zaczął się od sensacyjnego zwycięstwa dywizji CS: GO Team Kinguin nad VP.G2A w półfinale WESG. Następnie w meczu o 3. miejsce VP pokonali Space Soldiers, a Team Kinguin w finale turnieju uległ Team EnVyUs, tak więc ostatecznie polskie teamy uplasowały się na 2. i 3. miejscu tego turnieju. Zaskakiwać może słaba dyspozycja VP.G2A, chociaż przed pierwszym meczem TaZ narzekał na złapaną w chinach grypę żołądkową. Ale przede wszystkim należy się cieszyć z doskonałego wyniku „Pingwinów”, które po przebudowie z okresu wakacji stają się coraz wyraźniejszym konkurentem dla głośnych, światowych teamów. W dodatku za WESG zgarnęli ok. 1,5 miliona złotych.

Jeszcze nie zdążyliśmy ochłonąć po tych informacjach, a tu pojawia się kolejna – dywizja League of Legends TK awansuje do Challenger Series, czyli przedsionka League of Legends Championship Series. Mieliśmy swoje drużyny w najwyższych klasach rozgrywkowych już kilka lat temu, byli to chociażby Meet Your Makers, ale różnego rodzaju zawirowania wokół tego teamu sprawiły, że nie trwało to długo. Poza tym możemy tam również oglądać pojedynczych polskich zawodników w zagranicznych drużynach (jak chociażby Vander i Jankos w H2K czy Kikis we Fnatic ). Teraz Hatchy i jego team mają szansę na powrót polskiej sceny LoL do lat świetności, droga do LCS nie jest jednak tak prosta. Z Challenger Series muszą wyjść do fazy play-off, by w końcu wygrać baraże w ramach Promotion Tournament.

Wszystko wskazuje na to, że kierunek rozwoju obu dywizji Team Kinguin został doskonale obrany, a pod wodzą takich legend, jakimi są szkoleniowcy obu drużyn, będą oni jeszcze nie raz powodem do dumy dla polskich kibiców. Oby tak dalej!