Counter Strike: GO
10.01.2017 10:30

Koniec impasu w sprawie Professional eSports Association

Jakiś czas temu pisaliśmy o konflikcie zawodowych graczy CS: GO z włodarzami nowej organizacji organizacji – Professional eSports Association. W skrócie, zawodnicy nie chcieli się zgodzić na grę na wyłączność w ramach PEA, czemu dawali wyraz w listach do samej organizacji oraz we wpisach w socialmedia. Dziś znamy już finał całej sprawy.

Po zamieszaniu jakie wywołała informacja o oczekiwaniach PEA względem graczy, jej reprezentant, Noah Whinston napisał, że zdaje sobie sprawę iż można było tę kwestię rozwiązać inaczej i dlatego decyzję o udziale w rozgrywkach pozostawia graczom. A sami zawodnicy (drużyn Cloud9, Counter Logic Gaming, Immortals, NRG Esports, Team Liquid oraz Team SoloMid) jednogłośnie zdecydowali o rezygnacji w grze w ramach PEA na rzecz starszej i bardziej prestiżowej ESL Pro League. Zadziałali tym samym niejako wbrew szefom swoich organizacji, którzy powołali do życia Professional eSports Association pod koniec zeszłego roku. Wobec takiego obrotu spraw osobom odpowiedzialnym za PEA nie pozostało nic innego niż obwieścić informację o zawieszeniu działalności ligi.

Na marginesie należy wspomnieć, że ostatnio to WESA (organizacja powołana przez ESL) spotkała się z podobnymi problemami. Nie wynikały one jednak ze złych intencji kogoś z jej włodarzy, a bardziej ze zwykłego nieporozumienia. W świat poszła informacja, że teraz to ESL wymaga wyłączności w ich rozgrywkach, takich jak ESL Pro League. Ostatecznie Ken Hershman, szef WESA, wyjaśnił nieporozumienie – nie chodziło bowiem o całkowitą wyłączność, a jedynie o pojedyńcze dni, w których rozgrywane są turnieje ESL. Jest to zresztą dość oczywiste, że rozgrywanie kilku spotkań w ramach kilku turniejów w ciągu jednego dnia nie będzie z pożytkiem ani dla graczy, ani dla widzów.

Przy okazji całego incydentu z PEA wyszły na jaw dwie kwestie – po pierwsze, że gracze nieco zbyt naiwnie ufają przedstawicielom swoich organizacji, pochopnie podpisując to, co zostanie im podstawione, a także, że sami szefowie niekiedy stosują nie do końca jasne zagrywki, wykorzystując wspomnianą naiwność. Oby sytuacja z PEA była dobrą lekcją dla obu stron, z pożytkiem dla światowej sceny CS: GO i e-sportu jako całości.