Counter Strike: GO
23.12.2016 18:49

#playersrights czyli gracze NA CS: GO kontra nowa liga

Od kilku dni na amerykańskiej scenie profesjonalnego CS-a wrze. Gracze czołowych drużyn niejako stanęli do walki z nowo utworzoną tam organizacją – Professional eSports Association – która, jak wiele podobnych tego typu, miała „pomóc w rozwoju e-sportu”, a teraz wszystko wskazuje na to, że walczy o jak największe wpływy finansowe. Walczy, uciekając się do nieczystych zagrywek oraz szantażu. Odzwierciedleniem walki zawodników o głos w całej sprawie ma być naświetlanie jej w social media pod hashtagiem #playersrights.

A o co właściwie chodzi w #playersrights? PeA postanowiła powołać do życia własne rozgrywki na wzór ligi ESL Pro League, z tym, że przeznaczone tylko dla drużyn z obu Ameryk. No i nie byłoby w tym żadnego problemu – szczególnie, że pula nagród nowej ligi miała być całkiem zacna – gdyby nie naciski PeA, by zaproszone drużyny zrezygnowały z gry w ESL Pro League na rzecz nowych rozgrywek. Nie było możliwości połączenia obu lig – albo dana ekipa grała tylko w nowej, albo nie grała w niej w ogóle. Co gorsza nowy układ zdawał się w ogóle nie przeszkadzam szefom poszczególnych organizacji (choć niektórzy mogli nie być świadomi problemu), bo to gracze zdecydowali się wziąć sprawy w swoje ręce i powalczyć o możliwość decydowania gdzie chcą grać. Opublikowali więc list otwarty, w którym opisują całą sytuację. Z jego treścią można zapoznać się tutaj: https://medium.com/@sirscootscs/an-open-letter-to-the-professional-esports-association-its-member-teams-and-the-counter-strike-db2fb8b55f75#.bjeg17ofs.

To jednak nie koniec zamieszania – po publikacji owego listu jeden z sygnatariuszy – Sean „seang@res” Gares z TSM – został wyrzucony z drużyny, rzekomo za działanie na szkodę organizacji bez porozumienia z jej szefem oraz zmanipulowanie innych graczy, którzy mieli nie zdawać sobie sprawy z tego, pod czym się podpisują. Oczywiście pozostali zawodnicy szybko zaprzeczyli jakoby byli nieświadomi treści listu, a „seang@res” opublikował całą wymianę wiadomości z szefem TSM – Andy Dinh’em odnośnie zaistniałej sytuacji (przeczytać ją można tutaj: http://imgur.com/a/h5IIx).

Jak ta cała sytuacja się skończy? Zapewne ze szkodą dla twórców PeA – sprawa rozeszła się po mediach, e-sportowe social media huczą od nowych doniesień, a sytuacja jest po prostu niesmaczna. Wszystkie kwieciste obietnice odnośnie pomocy w rozwoju można jak widać między bajki włożyć, bo nie pomaga się zawodnikom nie zostawiając im wyboru co do rozgrywek, w jakich mogą brać udział. Zapewne wkrótce sprawa ucichnie, organizacja zniknie i wszyscy o sytuacji zapomną – i to chyba będzie najlepsze możliwe rozwiązanie, bez szkody dla sceny i kolejnych turniejów.

AKTUALIZACJA: W sprawę włączył się m.in. Wiktor „TaZ” Wojtas, który przesłał jednoznacznie brzmiącego Twitta, stając po stronie zwolnionego seang@res’a. Napisał w nim:

Mam nadzieję, że działaczom PeA wróci rozsądek. Jakim cudem organizacje nie widzą, że drużyny to jedyne co mają w tej chwili? Trzymaj sie @seangares

Przypomnijmy, że TaZ jest jednym z zawodników zasiadających w tzw. radzie graczy, czyli organie zasiadającym przy WESA – World Esports Association – organizacji takiej jak wzmiankowana w artykule PeA, powołanej przez ESL.