Artykuły
26.11.2016 17:50

Wrażenia z Video Games Live 2 – NOSPR, Katowice

Po zeszłorocznym koncercie z cyklu Video Games Live, który opisywaliśmy tutaj, formalnością była jego kolejna edycja. O ile pierwsza składała się z jednego, wyprzedanego w 100% koncertu, o tyle Video Games Live 2 to już dwa spotkania. Jak się można łatwo domyślić – również na nich widownia katowickiej sali koncertowej NOSPR była wypełniona niemal po brzegi.

Początek Video Games Live 2 w Polsce mógł u niektórych, obecnych na zeszłorocznej edycji, wywołać lekkie deja vu – nie tylko zobaczyliśmy po raz kolejny tę samą zapowiedź nadchodzących wydarzeń, w oczekiwaniu na rozpoczęcie koncertu użyto również tego samego filmiku co w zeszłym roku. Nawet powitanie przez twórcę – Tommy’ego Tallarico brzmiało dziwnie znajomo, jak również pierwszy utwór tego wieczora – muzykę z Castlevanii, który także pamiętam z zeszłego roku. Oczywiście są to tylko moje subiektywne wrażenia, jako osoby, która po raz kolejny jest na tym koncercie. Pamiętać należy, że w sali NOSPR były też osoby, które wcześniej nie miały styczności z projektem Video Games Live, jak Gregorius, którego wrażenia możecie przeczytać poniżej. Po kolejnym utworze jednak wszelkie niepokojące skojarzenia z zeszłorocznym koncertem zostały rozwiane. I tak już zostało przez cały wieczór. Przede wszystkim, tracklista była w większości przypadków całkowicie inna – powtórzyły się tylko trzy utwory, w tym jeden bo jest absolutnym klasykiem muzyki z gier, a drugi, bo ma w sobie ogromną moc i świetnie pasuje do tego typu koncertów – oraz wspomniany utwór z Castlevanii. A po drugie przez większość koncertu Tommy’emu towarzyszył wyjątkowy gość.

Była to Laura Intravia, która za pierwszym razem pojawiła się na scenie w roli wokalistki, ale jak się okazało jest kobietą wielu talentów. Oprócz niezwykłego, potężnego sopranowego głosu, który kompletnie nie pasuje do jej drobnej postury, Laura grała przy kilku utworach na flecie oraz „powietrznym kontrolerze MIDI” (nazwanym przez Tommy’ego „fletem Terminatora”), jak również fortepianie. Ponad to, kilka utworów z tracklisty było w jej aranżacji, a ponad to – jak przedstawił ją Tommy – Laura również zajmuje się tworzeniem i aranżacją muzyki do gier. I od około 7 lat towarzyszy Tommy’emu w wielu koncertach z cyklu VGL. A wszystko zaczęło się od niepozornego wystąpienia jako Link z Legend of Zelda na Otakonie w 2008 roku, który to wstęp możecie zobaczyć poniżej:

Chyba śmiało można powiedzieć, że w tym roku Laura niemalże ukradła Tommy’emu show i skradła serca publiczności. Oprócz niej, pomysłodawcy towarzyszyła na scenie światowej sławy dyrygent, blisko związana z Blizzardem – Eímear Noone. Miłośnicy muzyki poważnej znają ją z wielu sal koncertowych, a miłośnicy gier przede wszystkim ze ścieżki dźwiękowej do dodatku do World of Warcraft, ale nie tylko. Na liście jej dokonań znajduje się również muzyka do takich tytułów jak: Heroes of The Storm, StarCraft II, Diablo III, Hearthstone, Overwatch i wiele innych. Ubrana niczym postać z gier z cyklu Monkey Island, na dyrygenckim podium emanowała niesamowitą energią – zdecydowanie doskonały wybór na ten koncert.

Ta relacja nie byłaby pełna i rzetelna gdyby nie kilka słów uznania dla muzyków z Narodowej Orkiestry Polskiego Radia oraz chóru Camera Silesia, którzy po raz kolejny wykazali się nie tylko otwartością na temat taki, jak gry komputerowe, ale też niesamowitym talentem i kunsztem. Dzięki nim zebrani w sali przeżyli po raz kolejny całą gamę emocji jakie wywołują gry – od zabawy przy „Still Alive” z Portala, przez niesamowity przypływ epickiej energii przy utworze ze Skyrima, po muzykę do Medal of Honour, która u niejednego zapewne wywołała ogromne wzruszenie i poruszenie. Szczególnie, że nie towarzyszyła jej wyświetlana na ekranie animacja z gry, a oryginalne filmy z okresu II Wojny Światowej. Naprawdę ciężko opisać emocje, które to połączenie wzbudzało, to po prostu trzeba przeżyć na żywo. Uczucie tym bardziej wyjątkowe, że Tommy wrócił do tego utworu po kilku latach przerwy, na specjalne życzenie muzyków z NOSPR. Nie grał go wcześniej właśnie z powodu ładunku emocjonalnego, jaki ze sobą niesie. Tommy Talarico wraz ze wszystkimi osobami współpracującymi przy projekcie po raz kolejny pokazał, że muzyka jest bardzo ważną częścią tego, co gracze ubierają w stwierdzenie „Jestem Graczem nie dlatego, że nie mam życia, tylko dlatego, że wybieram spośród wielu„.

Video Games Live 2 2

A jak koncert wypadł w oczach osoby, która była na nim pierwszy raz? O tym opowie nam Gregorius:

Video Games Live już za nami. W moim przypadku był to pierwszy event tego typu i poszedłem, bo muzyka w grach bywa różna – od totalnie nietrafionej po arcydzieła. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Koncert, na którym byłem, odbywał się w środę a cześć moich znajomych wybrała się dzień wcześniej – szczerze mówiąc podczas kupowania biletu nie zwróciłem uwagę na dzień, a byłem tak podekscytowany że jeszcze są bilety. Sala koncertowa Narodowej Orkiestry Symfonicznej robi naprawdę wielkie wrażenie. A siedząc na antresoli, dosłownie 3m od orkiestry, myślałem, że trafiłem w totka – cóż, gdybym kupił bilet na wprost sceny w tej samej odległości, to powiedziałbym, że trafiłem kumulację w powerball. Koncert rozpoczął doskonale znany wszystkim motyw Castlevania, porównując to ze wstępem uznałbym, że to wybuch nuklearny. Tuż po nim była krótka prezentacja i rozmowa z publicznością. Byłem kilka razy na koncertach w takich miejscach, ale nigdy nie było na nich żywej interakcji z publiką! Twórca całego zamieszania, Tommmy Tallarico, to niesamowicie sympatyczna osoba (miałem okazję nieco pogadać po koncercie), do współpracy przy koncercie zaprosił Eimear Noone, która odpowiadała za muzykę do dodatku z World of Warcraft, ale współpracowała także przy ścieżce dźwiękowej do StarCrafta 2, więc byłem w niebie.

Video Games Live 2

Oprawę wokalną poza chórem zapewniła niesamowita Laura Intravia, której sopran był nieziemski. W dodatku Laura jest niesamowicie utalentowaną osobą, to śpiewa, to gra na tym, to na tamtym, po prostu człowiek-orkiestra. Ale wracając do samego koncertu to mogliśmy usłyszeć utwory z gier takich jak Donky Kong, Uncharted, Tetris, Metal Gear Solid, a na koniec zgodnie z zeszłoroczną obietnicą był też i Wiedźmin. Dla Przeciętnego gracza największym wrażeniem była ścieżka ze Skyrima, choć bardziej hardcorowi gracze omal nie dostali zawału słysząc Final Fantasy 7. Jakby tego było mało, miedzy utworami mogliśmy rozkoszować się krótkimi animacjami np. połączenia gry FROG z GTA lub mój faworyt Donky Kong z Mortal Kombat. <3 W przerwie miedzy aktami nie tylko młodzi korzystali z retro gralni, ale również starsze roczniki zasiadały do grania. Można powiedzieć, że byłem nieco zawiedziony brakiem muzyki ze Starcrafta2 na którą głosowała cała społeczność tej gry w Polsce, ale może za rok będzie. Ni mniej ni więcej, całością VGL jestem zauroczony i z niecierpliwością czekam na kolejną edycję, bo taki koncert wart jest każdych pieniędzy, a nie pamiętam by kiedykolwiek już w czasie owacji na stojąco bolały mnie ręce. Na temat dokładniejszych profili tegorocznych gwiazd VLG zapraszamy w przyszłym tygodniu wtedy będziecie mogli dowiedzieć się więcej.

Dzięki, Gregorius! Swoją drogą, zdradziłeś coś, o czym miałem napisać na koniec. 😉 Kto był na zeszłorocznej edycji, z pewnością pamięta, że Tommy złożył tam pewną obietnicę. Wielu gości oczekiwało wtedy, że na trackliście pojawi się jakiś utwór z Wiedźmina 3 – szczególnie, że gościem koncertu był Marcin Przybyłowicz, czyli twórca muzyki do W3. Niestety, było wtedy zbyt mało czasu na przygotowanie odpowiedniej aranżacji i animacji, ale Tommy obiecał, że Wiedźmin 3 pojawi się przy kolejnej okazji. I gdy wszyscy już myśleli, że tegoroczny koncert zakończy się bez spełnienia tej obietnicy – Tommy stwierdził, że daleki jest od złamania danego słowa i jako bis zagrał to, na co wszyscy czekali. Było to konkretnie połączenie 3 utworów ze ścieżki dźwiękowej do podstawowej wersji gry, po których zebrani na scenie muzycy po raz kolejny odebrali zasłużone owacje na stojąco.