Artykuły
07.11.2016 19:57

Podsumowanie weekendu 5-6 XI

Za nami kolejny weekend, znowu sporo się działo w esporcie, pora więc tradycyjnie już zebrać to wszystko w całość. Zapraszam na cotygodniowe podsumowanie weekendu 5-6 listopada.

Świetny start VP.G2A w finałach ELeague Season 2

Podsumowanie weekendu 5-6 XI zacznijmy od pierwszych meczów offline’owych finałów amerykańskiej ligi ELeague, a konkretnie jej drugiego sezonu. Na inaugurację walki o obronę tytułu Polacy zmiażdżyli amerykańską ekipę Echo Fox 16 : 1. Tak naprawdę ciężko dobrać odpowiednie określenie tego, co stało się w tym meczu na mapie de_Nuke. Amerykanie przez praktycznie większość spotkania nie wiedzieli co się dzieje. Nie wychodziła im praktycznie żadna akcja i „popisywali się” słabą skutecznością strzelecką. A nawet jeśli już grali w przewadze, to Polacy i tak przejmowali inicjatywę i wygrywali daną rundę, nawet w sytuacjach pozornie „niemożliwych”. Nieco bardziej wyrównany przebieg miało kolejne spotkanie Polaków, z Ninjas in Pyjamas, które VP.G2A wygrali wynikiem 16 : 7. Po tych dwóch przekonujących zwycięstwach nasza drużyna zapewniła już sobie udział w ćwierćfinale.

Elazer w pierwszej czwórce MŚ SC2

O tym wydarzeniu Gregorius pisał już szerzej tutaj, więc teraz jedynie przypomnimy. W tegorocznym turnieju finałowym MŚ w ramach BlizzCon 2016 mieliśmy dwóch Polaków. Spośród nich jeden – Mikołaj „Elazer” Ogonowski – dotarł aż do półfinałów. Tutaj musiał uznać wyższość Koreańczyka Darka. Koreańczycy potęgą w SC2 są i basta, stąd wynik ten to zdecydowanie powód do dumy, tym bardziej na tego kalibru turnieju.

Team Kinguin drugi na Acer Predator Masters

Podczas gdy VP.G2A dzielnie walczyli w Stanach, nasza druga najbardziej znana ekipa stawała w szranki na turnieju Acera w Niemczech. O turnieju tym można by bardzo wiele napisać, niestety nie do końca przychylnie. Dość jednak powiedzieć, że problemy organizacyjne były porównywalne, jeśli nie większe, niż na Epicenter w Moskwie. A wydawać by się mogło, że Niemcy będą wiedzieli jak bezproblemowo prowadzić takie wydarzenia… Mimo to, Polacy z Team Kinguin dotarli aż do ścisłego finału, w którym spotkali się (po raz drugi już w tym turnieju) z Gambit Gaming. Udało im się to w dodatku po niezwykle wyczerpującym półfinale z Rogue. Dlaczego wyczerpującym? Bo trwał ok. 6 godzin, a wszystko oczywiście z powodu problemów techniczno – organizacyjnych, z internetem oraz awarią moobota, którego naprawiano przez około godzinę. Z jednej więc strony nic dziwnego, że na rozgrywany niecałą godzinę później finał brakło już sił, ale z drugiej liczba błędów i ryzykownych zagrywek po stronie Team Kinguin i tak była zbyt wysoka – i niestety nie wszystko tutaj da się zrzucić na zmęczenie. Mimo wszystko brawa za niezwykłe emocje jakich nam dostarczyli, a kolejna okazja do kibicowania „Pingwinom” już wkrótce, bo na DreamHack Winter.

Pierwsza edycja Legia Esport Cup

Pora na wydarzenie z lokalnego podwórka. Ostatnio głośnym echem odbiła się inicjatywa Legii Warszawa, która nie tylko postanowiła przyjąć w swoje szeregi pierwszego e-sportowca, ale również zorganizować esportowy turniej, który w dodatku mogliśmy obserwować. Jeśli chodzi o wyniki, to obyło się bez niespodzianek – rywalizację wygrał reprezentujący barwy PSG August „Agge” Rosenmeier. Finał, w którym przeciwnikiem Agge był zawodnik Schalke 01 – Tim „Tim_Latka” Schwartmann – okazał się niezwykle emocjonujący. Rozgrywany był systemem BO3, w pierwszym spotkaniu Tim_Latka wygrał 2 – 1, w drugim lepszy okazał się Agge, wygrywając 1:0. Natomiast w trzecim meczu po regulaminowym czasie gry był remis 2:2, tak więc kibiców czekała dogrywka. Tutaj „nagłą śmierć” zadał swojemu przeciwnikowi Agge. Nowy „nabytek” Legii – Michał „Sroka” Srokosz zajął niestety ostatnie miejsce, wygrywając jedno spotkanie i jedno remisując.
A propos kibiców – tutaj organizatorom wytknąć muszę kilka kwestii. Po pierwsze – co dla mnie wydaje  się kompletnie niezrozumiałe – był to turniej „zamknięty”, dostępny jedynie dla mediów, który zwykli kibice mogli obserwować jedynie na streamie. Mecz śledziło tam ok. 1500 – 2000 widzów, tym trudniej więc zrozumieć taką decyzję organizatorów. Z jednej strony Legia chce inwestować w e-sport, a z drugiej nadal jakby się tego tematu obawia – mimo wszelkich statystyk świadczących o tym jak potężna i dochodowa to gałąź rozrywki. Po drugie natomiast, praktycznie do ostatnich dni nie było wiadomo w jakich godzinach rozegrany zostanie turniej, a dostarczone informacje jeszcze się potem zmieniały. Mimo wszystko cieszyć się trzeba, że taka instytucja jak Legia zaczyna coraz poważniej interesować się e-sportem i trzymać kciuki za to, że druga edycja Legia Esport Cup będzie już wielkim świętem wszystkich graczy.