Artykuły
22.10.2016 16:10

Nasze wrażenia z Warsaw Games Week 2016

Za nami ostatni dzień T-Mobile Warsaw Games Week 2016. Event, który pojawił się praktycznie znikąd w zeszłym roku, w tym wywoływał ogromne nadzieje osób związanych z branżą i większości fanów. Czy im sprostał? Zapraszamy do lektury naszych wrażeń, wyrażonych dwugłosem.

Warsaw Games Week to targi nieco specyficzne. Mimo, iż liczba wystawców nie powala na kolana, to powierzchnią nie ustępują one wielu dużym imprezom tego typu i znaleźć tam można większość liczących się na rynku graczy. W tym roku do znanych już z poprzedniej edycji stoisk Microsoftu, PlayStation i Cenegi, oraz kilku innych, dołączyły między innymi Saturn, Media-Markt i inne sklepy ze sprzętem komputerowym.

Nie zabrakło również pokazów nowości i gorących premier ostatnich tygodni. Całości dopełniły e-sportowe turnieje w Call of Duty i Rainbow 6: Siege, organizowane wspólnie z ESL. I nie były to turnieje byle jakie, bo na przykład OneHash – ekipa, która wygrała turniej Call of Duty (z kobietą w składzie!), zgarnęła 6 tysięcy euro, a Patokalipsa – laureaci turnieju Rainbow Six: Siege zdobyli 10 tysięcy złotych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Organizacyjnie, przynajmniej z punktu widzenia widza, nie można było się specjalnie do czegoś przyczepić. Co prawda chętni na zwiedzanie targów musieli niekiedy odstać swoje w kolejce, ale to przecież standard na tego typu wydarzeniach. Słyszałem opinie, że nieco gorzej wyglądało to z punktu widzenia wystawców, pojawiały się m.in. głosy narzekania na niezbyt poinformowaną ochronę, ale osobiście ciężko mi je zweryfikować – sam żadnych problemów z ich strony nie napotkałem.

Stanowisk do pogrania było na tyle dużo, że nie stało się w gigantycznych kolejkach (no może oprócz Horizon: The New Dawn, do którego w sobotę po południu czekało się 1,5 godziny – swoją drogą gra moim zdaniem bardzo warta uwagi). Wielu było też chętnych na przetestowanie PlayStation VR, tu jednak prowadzono wcześniejsze zapisy, więc każdy wiedział o której powinien się pojawić pod stanowiskami PS.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Co do samego VR – miałem na nim okazję zagrać w najnowsze Resident Evil, i o ile sama gra okazała się całkiem klimatyczna, to jednak gogle VR moim zdaniem nieco ustępują sprzętowi od Nvidii. Problemem jest przede wszystkim wyraźna pikselizacja obrazu, to, że widzimy wyraźne granice każdego piksela, zamiast jednolitego, gładkiego obrazu. Za to na plus trzeba zaliczyć możliwość dostosowania gogli do rozmiarów twarzy czy choćby noszonych okularów.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się również pokazy i możliwość zagrania w nową grę CD-Projektu, czyli Gwinta. Zarówno maszyny, na których można było w Gwinta zagrać, jak i scena Gry-Online.pl, na której odbywały się wywiady z twórcami, cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem. Sama gra zapowiadana jest jako gra e-sportowa i konkurent Hearthstone’a, czy tak będzie – okaże się już wkrótce. Gorąco było również pod sceną Cenegi, szczególnie gdy odbywał się konkurs cosplay, który wygrała – a jakżeby inaczej – Margaret, z którą wywiad możecie przeczytać tutaj.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ok, a więc jeśli chodzi o moją opinię, WGW to targi całkiem nieźle przygotowane, z dużym potencjałem na dalszy rozwój i namieszanie na polskim rynku. A jak to wyglądało z perspektywy innego wysłannika naszej redakcji, Gregoriusa? Oddaję Ci głos.

Warsaw Games Week już za nami, tych kilka dni pozwoliło mi na chwilę oddechu i zabrania myśli. Tegoroczna impreza zdecydowanie poprawiła niedociągnięcia z zeszłego roku i przynajmniej moim zdaniem okazała się kolejnym sukcesem. Tym bardziej chętnie wrócimy tu znowu. Od samego przyjazdu w sobotę wszystko szło znakomicie, spotkałem sporą część ludzi poznanych w zeszłym roku, przywitanie i wymiana zdań sprawiła że z przyjemnością ruszyłem testować to co oferowały tegoroczne T-Mobile Warsaw Games Week.

Znając rozkład hali już w drodze planowałem co i jak, i w jakiej kolejności, dlatego na samym początku skierowałem swoje kroki na stanowisko z grą „Kursk” studia jujubee. Niby nic, bo proste demo do zagrania na 3 minuty, ALE oddany klimat rosyjskiego okrętu podwodnego, smaczki w postaci mini gier z lat 80 i ciekawa fabuła sprawiły że uśmiech zagościł na mojej twarzy. Mimo, że jest to gra z gatunku przygodowo-zręcznościowych, co nie należy do mojego gustu, to z niecierpliwością oczekuję na oficjalną premierę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Blisko tego stoiska były rozstawione konsole z Tekken 7, gdzie zostałem dłużej niż planowałem. Tekken jest już grą kultową i ma własne grono oddanych fanów. Jest to szczególna gra z prostego względu – społeczność jest stosunkowo mała, zwłaszcza w Polsce, a jednak zawsze są sponsorzy, całkiem sporo turniejów i jak zwykle ten sam finał z najczęściej tym samym wynikiem. Nie inaczej było na WGW – Artur „Devil” Wleklik z teamu FARM2PLAY ponownie zwyciężył, czym zapewnił sobie wyjazd na prestiżowy Turniej Żelaznej Pięści w Tokio jako reprezentant naszego kraju. Niestety mimo treningu jako reprezentant gamers24.pl nie byłem w stanie sprostać przeciwnikowi, co skończyło się porażką na etapie kwalifikacji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak na wielkiego fana gier karcianych przystało, przysiadłem na długie godziny do nowego dzieła „redów”. Wiedźmińska gra karciana – brzmiało to dla mnie jak jeden wielki syf i chwyt marketingowy, ale zagrać musiałem. I spotkał mnie szok i niedowierzanie – ciekawy pomysł rozgrywki, przyjemna i przejrzysta grafika i doskonałe efekty dźwiękowe. Zagrałem chyba ze 100 partii, bo gra wciągnęła mnie na całego. Póki co jest jeszcze zbyt mała różnorodność pomiędzy frakcjami, jednak jeśli nie spieprzą tego, co widzieliśmy, to mamy murowany hit, a kto wie czy i nie ogromne zagrożenie dla Hearthstone’a. Co by nie powiedzieć, to z niecierpliwością czekam na zamkniętą betę. Scoia’tael, bo nimi grałem najwięcej, są może i słabszą frakcją ale i tak dają masę zabawy z upartymi krasnoludami, więc z przyjemnością zmierzymy się z naszymi czytelnikami w ramach zamkniętej bety, która startuje w najbliższy wtorek. Prawdę mówiąc, nie pamiętam ile osób odwiedziło zeszłoroczną edycję (ok. 19 tys. jak podaje organizator – dop. Emill), jednak było ich na pewno mniej niż w tym roku, bo drugą edycję odwiedziło aż 24 300 graczy! Mam nadzieję, że zobaczymy się za rok na kolejnej edycji Warsaw Games Week.

Dzięki za Twoją opinię, ja również mam nadzieję, że targi będą się rozwijać w dotychczasowym stylu, i że spotkamy się z podobną, jeśli nie większą rzeszą graczy w przyszłym roku.

fot. Kamil „RioT” Świątek