Artykuły
05.10.2015 19:46

THANK YOU FOR PLAYING – NASZA RECENZJA

Zaraz, co recenzja filmu (i to dokumentalnego) robi na portalu o e-sporcie, zapytacie? No cóż, Thank You For Playing to film inny niż wszystkie i chociażby wspomnieć o nim musi każdy szanujący się (i aktywnie o nich piszący) fan gier. Bo bez Kultowych Pism nie byłoby branży takiej, jaką wszyscy znamy.

Film jest efektem crowdfundingowej zbiórki, zorganizowanej przez trzech członków byłej redakcji zina SS-NG. Kamil Iwanowicz, twórca studia Luma Films, oraz Paweł Kazimierczak i Piotr Olzacki, którzy dołączyli do niego przy tym projekcie, postanowili zrealizować pomysł filmu dokumentalnego, który ludziom takim jak oni pomoże wrócić do czasów, gdy zaczynali swoją przygodę z grami, a innym – zrozumieć tych pierwszych.

Przygoda ta mogła zaczynać się różnie – niektórzy otrzymywali swoje upragnione, pierwsze komputery na komunie i gwiazdki, inni mieli po prostu bogatych rodziców, jeszcze inni musieli z realizacją tego marzenia czekać aż do pierwszego PeCeta, a wcześniej jedyne, co im pozostawało to czytanie o „wirtualnych światach” w Kultowych Pismach O Grach.

Niezależnie od tego, jakie to było pismo, wszystkich tych ludzi łączyło jedno – konkretnego dnia miesiąca (najczęściej pierwszego, albo i dzień wcześniej) zjawiali się pod wszystkimi okolicznymi kioskami, z jednym pytaniem wymalowanym na twarzy – „Czy jest już XYZ?”
A wybierać było, w czym – w szczytowym okresie rozkwitu branży pism o grach, było ich na rynku kilkanaście. Bajtek, Top Secret, Secret Service, Reset, NeoGeo, Świat Gier Komputerowych, Gambler, Commodore & Amiga… można tak wymieniać i wymieniać.

W filmie pojawiają się reprezentanci większości z nich i opowiadają o swoich początkach w tej branży. Poruszone zostają kwestie pism, jako pierwszych centrów „społeczności”, jeszcze przed erą social media, są również związani z nimi celebryci. Nie brakuje tematów trudnych, jak problemy z dostępem do gier do recenzji, dylematy moralne typu „niewielka objętość ze w 100% legalnych źródeł, czy wypasione pismo oparte na piratach”. Poza redaktorami pojawiają się inne postacie współpracujące z pismami, jak chociażby najsłynniejszy autor rysunków – Śledziu. Napoczęty również zostaje temat rozłamu i upadku Secret Service, choć jak to wyglądało naprawdę, pewnie się już nigdy nie dowiemy. Poza ciekawymi wywiadami, w filmie towarzyszy nam świetna ścieżka dźwiękowa, złożona w głównej mierze z utworów wyraźnie kojarzących się lub wręcz pochodzących z demosceny.

Secretowi zresztą zostaje poświęcona największa część materiału – ciężko wyjaśnić jego fenomen, kto czytał ten rozumie, ale to chyba w nim najbardziej wyważone były proporcje profesjonalizmu i roboty na wariackich papierach. Poza tym to on  zastosował chyba największą ilość nowych rozwiązań w branży i dał jej największego „kopa”. Każde pismo miało swoją rzeszę oddanych fanów, ale Secret to Secret… Takie jest przynajmniej moje spojrzenie, również fana SSa, ale oczywiście nie każdy musi się z nim zgadzać.

Z minusów – jedyne, co zauważyłem, to bardzo zdawkowo potraktowany temat Bajtka, od którego jakby nie patrzeć, wszystko się zaczęło. Gdyby nie było Bajtka „niczego by nie było”. Niby jest o nim parę zdań na drugiej płycie w edycji specjalnej, ale myślę, że jego miejsce jest w podstawowej wersji filmu.

Pamiętacie, jak za nastoletnich lat biegaliście co miesiąc po swoje ukochane pismo, dzięki któremu robicie dzisiaj to, co robicie? Chcecie się poczuć o 15 lat młodsi lub uronić łzę nad starymi czasami? A może w ogóle nie przeżyliście tamtych momentów, ale dzisiaj ekscytujecie się oglądając e-sportowe zmagania lub streamy na Twitchu? Niezależnie od tego, do której z grup należycie, to film, który musicie zobaczyć.