Artykuły
07.06.2016 19:19

Wrażenia z Pixel Heaven 2016

Ile wydarzeń możecie wymienić, na których jako gracze czujecie się jak w domu? O których wiecie, że będą pełne wrażeń, spotkań ze znajomymi, ciekawych rozmów, poznawania nowych ludzi? Imprez związanych z grami jest w Polsce coraz więcej, ale naprawdę niewiele z nich może się poszczycić tak wyjątkową atmosferą. W poniższym tekście postaram się nieco oddać klimat jednego z nich, czyli moje wrażenia z Pixel Heaven 2016.

W tym roku odbyło się ono już po raz czwarty i właściwie można powiedzieć, że jego rozwój nabiera z roku na rok coraz większego tempa. Na początku były to wnętrza nieistniejącego już klubu 1500m2, które ze swoim surowym klimatem idealnie pasowały do tematyki imprezy. Jednak po dwóch latach klub okazał się zbyt mały, poza tym jego istnienie było zagrożone, organizatorzy przenieśli więc imprezę do gościnnych progów warszawskiej szkoły filmowej. Jednak i to miejsce okazało się niewystarczające i w tym roku PH zagościło w hali zajezdni autobusowej w Warszawie. Miejsce równie klimatyczne i surowe jak dwa poprzednie, ale przestronniejsze, pozwoliło już nawet na organizację afterparty.

wrażenia z pixel heaven 1

Ale po kolei – wspomniałem o dopasowaniu miejscówek do tematyki. Pixel Heaven to chyba największa w Polsce impreza dla miłośników retro w grach i komputerach. Panele dyskusyjne z legendami gier mieszają się z prezentacjami na tematy nieco bardziej współcześnie dotykające branżę, a między wszystkim tym unoszą się odgłosy flipperów i dźwięki wydobywające się z ostro testowanych retro maszynek wszelkiej maści.  Tutaj starsi zwiedzający z rozrzewnieniem mogli sobie przypomnieć jak w młodości szpanowali na osiedlu posiadaniem tego typu sprzętu. Natomiast coraz większa liczba spośród nich decyduje się przyprowadzić na imprezę również swoje pociechy, które – podobnie jak ich rodzice – gorączkowo wyginały joysticki na wszystkie strony.

wrażenia z pixel heaven 2

Tutaj kolejne wyrazy uznania, zarówno do organizatorów, jak i osób, które dostarczają na event swoje kolekcje sprzętu. Ich ilość co roku robi wrażenie, choć co roku i tak ustawiają się coraz to dłuższe kolejki by je wypróbować. Jednak ich testowanie to nie jedyne atrakcje. Równie ważne są panele dyskusyjne z legendami świata gier, osobami odpowiedzialnymi za ich tworzenie i wydawanie, czy dziennikarzami. Poza tym jest to chyba jedno z niewielu tego typu spotkań na świecie, gdzie można spokojnie zamienić kilka słów z np. twórcami studia Acclaim, Benem Daglishem czy Jonem Hare. I nie wygląda to jak spotkanie z celebrytą otoczonym ochroną, tylko podobnym do nas pozytywnym świrem na punkcie gier, komputerów i retro.

wrażenia z pixel heaven 3

Nie brakuje również akcentów nowszych, takich jak wspomniane dyskusje o wydawaniu i tworzeniu gier czy stworzonych na potrzeby wydarzenia nagrodach Pixel Awards. Otrzymują je jednak nie gry AAA, a najbardziej promowane i lubiane w tym środowisku – gry indie, jest również specjalna kategoria dla gier bez prądu. Stoisko z tego typu grami, jak również komiksiarnia to także nieodłączny element imprezy. Podobnie jak afterparty, na którym w tym roku mieliśmy mieszankę twórczości demoscenowej, festival ekip grających w klimatach synthów z lat 80 oraz – podobnie jak w roku ubiegłym – występ Jona Hare na gitarze, przy akompaniamencie Bena Daglisha, który okazał się człowiekiem wielu talentów. Ich wspólny występ był chyba najbardziej magicznym momentem weekendu, szczególnie przy wykonaniu motywu z Cannon Fodder oraz „Whisky” Dżemu.

wrażenia z pixel heaven 4

Spragnieni wiedzy o tym, co było kiedyś, mogli również obejrzeć kilka filmów dokumentalnych, w tym roku był to między innymi „Growing The 8 bit Generation”, opowiadający o powstaniu firmy Commodore i początkach boomu na komputery domowe. Z filmem tym jednak wiązał się jeden z większych minusów imprezy, koniecznie do poprawy w przyszłym roku – nagłośnienie. Dało się ono we znaki kilka razy, szczególnie właśnie podczas emisji filmu oraz podczas rozmowy na Skype z Peterem Molyneux. Dźwięk był bardzo niewyraźny, dudniący i zrozumiały tylko w kilku miejscach na sali. Drugie niedopatrzenie – już dużo mniejsze – to skromny wybór oferty foodtrucków, ale to już szczegół, który wymieniam tylko w imię dziennikarskiej dokładności. 😉 Odwiedzający skarżyli się również nieco na organizację stanowiska z turniejami (m.in. w Sociable Soccer), na którym panował lekki chaos, nie było wiadomo o której rozpoczną się rozgrywki i jeśli ktoś nie czatował w pobliżu, mógł przegapić swoją kolejkę. A propos turniejów – w przyszłym roku przydałby się jakiś mini – LANik w któregoś z popularnych niegdyś arena shooterów. Jako redakcja zajmująca się głównie e-sportem – bylibyśmy zachwyceni. 🙂

wrażenia z pixel heaven 5

Podsumowując – Pixel Heaven to impreza, na której każdy szanujący się miłośnik gier, nieważne, czy starszego czy młodszego pokolenia, musi być. Starsi przypomną sobie swoje korzenie, młodsi poznają je od podstaw, zobaczą jak to wszystko kiedyś startowało oraz poczują ten niepowtarzalny klimat „garażowego” tworzenia gier, nieskażonego jeszcze korporacyjnym podejściem i polityczną poprawnością.