niedziela, 22 Kwi 2018
Home / Artykuły / Let’s Play Częstochowa – nasze wrażenia
P1040144

Let’s Play Częstochowa – nasze wrażenia

Miłośnicy esportu doczekali pięknych czasów. Nie ma praktycznie tygodnia (czy raczej weekendu) by nie odbywała się w naszym kraju jakaś ciekawa impreza esportowa. Jeśli już trafi się okres posuchy, na ratunek idzie Twitch i transmitowane tam zagraniczne rozgrywki. A jeśli chodzi o to, co dzieje się w kraju, ostatnio nasza redakcja miała okazję zajrzeć na kolejny taki turniej, czyli II edycję Let’s Play Częstochowa.

Kiedyś o LANach wiedziała tylko garstka najzagorzalszych fanów danej gry, dziś dzięki mediom społecznościowym zaproszenia docierają do ludzi na drugim krańcu Polski. Nasza delegacja w składzie: operator kamery Szympek, którego videorelację znajdziecie tutaj, oraz niżej podpisany, na szczęście nie musiała pokonywać aż takiej odległości i po nieco ponad godzinie jazdy dotarliśmy do częstochowskiej hali sportowej, w której odbywał się turniej. Jak pamiętacie, niedawno byliśmy na Silesian Electronic Sports Arena w Tarnowskich Górach, tak więc przy okazji Let’s Play Częstochowa trudno uniknąć porównań z tamtą imprezą. Obie odbywały się w halach sportowych, ale ta częstochowska jest chyba nieco większa i została wykorzystana w nieco większym stopniu. Poza „dwustronną” sceną (jedna strona dla LoLa, druga dla CSa, ale o tym za chwilę) znajdowały się w niej stanowiska dla pozostałych graczy biorących udział w turnieju, a na korytarzu komputery dla publiczności.

częstochowa

Jeśli chodzi o miejsca, gdzie odbywały się turnieje w LoLa i CSa, można było mówić o sporym rozmachu, bo łącznie było ich kilkadziesiąt. Nic zresztą dziwnego, skoro drużyn biorących w nim udział było ponad 100. Również widzowie mieli co robić, gdyż jak wspomniałem, rozstawiono stanowiska do gry w CSa, LoLa, FIFĘ, Hearthstone’a (w dwóch ostatnich również był prowadzony turniej) oraz WRC. Łączna pula nagród wynosiła niebagatelne 15 tysięcy złotych, w tym również nagrody finansowe i rzeczowe dla cosplayerów.

częstochowa

Cieszyło, że w przeciwieństwie do SESA frekwencja nie należała do najsłabszych, chociaż o dziwo więcej ludzi przebywało w strefie z grami niż obserwowało pojedynki pod sceną. Być może wynikało to z lekkiego chaosu, który był związany z prezentacją zmagań. Po pierwsze nie było sztywnego podziału, że jedna scena to CS, a druga LoL, transmisje były co jakiś czas zamieniane. Poza tym niektóre pojedynki prezentowano „po kawałku”, to znaczy najczęściej pokazywano ostatnią mapę jakiegoś meczu, a gdy ten się skończył, przeskakiwano do kolejnego. Do tego doszły nieuniknione na takich turniejach opóźnienia, a duża liczba rozgrywanych drugiego dnia meczów sprawiła, że koniec końców finał odbył się bardzo późno. Ucierpiało na tym nieco widowisko – gracze byli już zmęczeni i grali byle tylko zakończyć dzień i móc w końcu iść spać. Również niezbyt wielu widzów dotrwało do ostatniej rundy na hali. Podobnie było w meczu o 3 miejsce, który miał być rozgrywany systemem BO3, ale przed pojedynkiem zawodnicy umówili się na tylko jedną mapę. Swoją drogą – finaliści grali tego dnia 6 spotkań (przypominam: BO3) – istny maraton! Jakże blado przy tym wygląda ją wyjaśnienia CarmaCa, ze mała ilość spotkań i krótki turniej CSa na IEMie był spowodowany ustaleniami z graczami, którzy nie chcieli grać półfinałów i finału tego samego dnia. Nie mówię, że IEM ma być dla graczy od razu takim maratonem, ale jak widać – jak się chce to można.

częstochowa

Pomijając wspomniany chaos utrudniający śledzenie meczów oraz zbyt ciche nagłośnienie na scenie, turniej w Częstochowie na pewno był jednym z bardziej wartych uwagi, chociażby przez rozmach oraz ilość stanowisk, przy których widzowie mogli spędzić czas. A już niedługo w tym samym miejscu kolejne esportowe wydarzenie, na którym oczywiście także będziemy, trafi się więc kolejna okazja do porównań.

Komentarze

O Zbigniew "Emill" Pławecki

Z grami związany od 1991 roku, kiedy to w jego domu pojawił się Commodore64. Potem była styczność z PC, Gameboyem, PS2, X360, PSP i obecnie XOne. Przez 3 lata pracował aktywnie przy tworzeniu zina SS-NG, będącego nieoficjalną, fanowską kontynuacją Secret Service. W międzyczasie różne krótkie epizody współpracy z paroma innymi portalami o grach. Obecnie, poza zagrywaniem się na konsoli, ćwiczący swoje umiejętności w CS: GO, a poza graniem miłośnik muzyki klubowej, domorosły, jeden z niewielu w Polsce niepełnosprawnych DJów i organizator imprez klubowych.

Zobacz także

izak

Wiemy, które spotkania podczas Mistrzostw Świata w Rosji skomentuje „Izak”!

W poprzednim tygodniu informowaliśmy o tym, że Piotr „Izak” Skowyrski skomentuje spotkania podczas piłkarskich Mistrzostw …