piątek, 24 Lis 2017
Home / Artykuły / RELACJA: VIDEO GAMES LIVE
vgl

RELACJA: VIDEO GAMES LIVE

Jesteśmy portalem o e-sporcie, ale często też piszemy o różnych ciekawych wydarzeniach ze świata gier komputerowych, które dzieją się w Polsce. Tym bardziej więc, nie mogliśmy nie wspomnieć o niecodziennym koncercie, jaki odbył się ostatnio w Katowicach. Czy warto było się wybrać na pierwszą edycję Video Games Live i czy gracze, na co dzień raczej niezbyt związani ze światem muzyki symfonicznej, mogli tam znaleźć coś dla siebie?

Video Games Live to trasa koncertowa organizowana od 13 lat przez Tommy’ego Tallarico, twórcę muzyki do gier takich jak MDK, Earthworm Jim, Messiah, Unreal i wiele, wiele innych – na swoim koncie Tommy ma muzykę do ponad 250 gier, co jest oficjalnym rekordem, wpisanym  do Księgi Rekordów Guinessa. Wraz z wieloma uznanymi dyrygentami odwiedza miasta całego świata, gdzie przy współpracy z najlepszymi orkiestrami symfonicznymi danego regionu tworzy niesamowity spektakl. Jego składowymi są – skrupulatnie dobrane utwory z gier (wiele z nich na prośbę publiczności) w aranżacjach na orkiestrę symfoniczną, odpowiednio dobrane oświetlenie sceny, animacje z trailerów i gamplay’i, wyświetlane na ekranie, oraz energia, którą wzajemnie dają sobie widzowie i wszyscy artyści.

vgl3

Do współpracy nad koncertem w Polsce zaproszeni zostali muzycy Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia i dyrygent oraz światowej sławy twórca muzyki filmowej Emmanuel Fratianni. To również postać związana z branżą gier. Natomiast miłośnicy seriali mogą go kojarzyć z tytułów takich jak JAG lub Żony ze Stepford, a ci, którzy wolą filmy – z Niesamowitego Spider-Mana oraz Avatara. Nie zabrakło również chóru – w tej roli genialni Camerata Silesia.

Celów, jakie przyświecały twórcy, było kilka. Jak wspomniał w czasie trwania koncertu, chciał zerwać z bzdurnym stereotypem gier jako rozrywki dla dzieciaków i źródła wszelkiego zła i brutalności we wszechświecie, pokazanie ludziom, że muzyka w grach to coś więcej niż tylko dziwne plumkanie, doprowadzenie do spotkania dwóch światów, które normalnie pewnie nigdy by się sobą nie zainteresowały oraz zaprezentowanie jak inspirującą dziedziną sztuki i rozrywki potrafią one być. I powiem Wam na swoim przykładzie – o ile starsi miłośnicy muzyki poważnej raczej nie zaczną już w nic grać, o tyle nie wykluczam swojego udziału w jakimś koncercie symfonicznym. ;) Ta muzyka, słuchana na żywo, naprawdę ma w sobie jakąś magię. ;) Tym bardziej, że cały koncert odbył się bez typowego dla takich miejsc przesadzonego zadęcia i powagi, które mogą odrzucać wiele osób. Świetna muzyka, animacje z gier wyświetlane na ekranie, Tommy skaczący po scenie z gitarą, Emmanuel również dobrze się bawiący za pulpitem dyrygenckim – po prostu mieszanka wybuchowa.

vgl1

Na pewno również spory udział w tym jak ludzie odebrali koncert miało miejsce, w którym się odbywał. Niedawno oddana do użytku siedziba NOSPR w Katowicach to miejsce naprawdę jedyne w swoim rodzaju. Dość powiedzieć, że architektura sali sprawia, że w absolutnie każdym punkcie muzykę słychać tak samo, dzięki czemu w wielu momentach miało się wrażenie grania w grę pokazywaną na ekranie i odsłuchiwania jej autentycznej ścieżki dźwiękowej (np. na słuchawkach). Mogliśmy więc podziwiać symfoniczne aranżacje soundtracków do gier takich jak Skyrim, Heroes Of Might & Magic, League of Legends, Metal Gear Solid czy Crysis. A propos tej ostatniej, wydawałoby się, że połączenie symfonicznej wersji jej muzyki oraz kadrów ze zwykłej „strzelanki” wyjdzie co najmniej dziwnie. Myliłem się – wyszło jak doskonały film sensacyjny. Wspomniałem o miejscu – oczywiście miejsce to nie wszystko, najważniejszy jest tutaj kunszt muzyków. A ci po koncercie zostali pożegnani kilkuminutową owacją na stojąco (przypominam: publika nie składała się z regularnych bywalców takich miejsc, a z „graczy”, średnia wieku ledwo na oko przekraczała na oko 35 lat). A propos publiki – koncert wyprzedał się w parę tygodni po ogłoszeniu sprzedaży biletów. Następny podejrzewam, że wyprzeda się w tydzień. ;)

vgl2

Koncert nie był jedyną atrakcją dla zgromadzonych widzów, przed jego rozpoczęciem można było podziwiać konkurs cosplay, strefę retro (ze sprzętem użyczonym przez Muzeum Historii Komputerów i Informatyki w Katowicach) oraz z nieco nowszymi sprzętami do grania. Wszystko to było dość skromne, ale cieszyło się sporym zainteresowaniem, mam więc nadzieję, że przy kolejnych edycjach atrakcje poboczne będą się rozwijać. A kolejne koncerty na pewno będą, bo Tommy już złożył co do tego pewną obietnicę w trakcie koncertu – kto był, ten wie. ;) Tak więc – do zobaczenia w przyszłym roku na Video Games Live vol. 2.

PS. Za pomoc w zbieraniu dokumentacji fotograficznej podziękowania dla Kamila Świątka.

Komentarze

O Zbigniew "Emill" Pławecki

Z grami związany od 1991 roku, kiedy to w jego domu pojawił się Commodore64. Potem była styczność z PC, Gameboyem, PS2, X360, PSP i obecnie XOne. Przez 3 lata pracował aktywnie przy tworzeniu zina SS-NG, będącego nieoficjalną, fanowską kontynuacją Secret Service. W międzyczasie różne krótkie epizody współpracy z paroma innymi portalami o grach. Obecnie, poza zagrywaniem się na konsoli, ćwiczący swoje umiejętności w CS: GO, a poza graniem miłośnik muzyki klubowej, domorosły, jeden z niewielu w Polsce niepełnosprawnych DJów i organizator imprez klubowych.

Zobacz także

WGW

Starcie największych eventów gamingowych – PGA vs. WGW

Minione dwa weekendy były zdominowane przez największe wydarzenia branży gamingowej w Polsce – Poznań Games …