piątek, 24 Lis 2017
Home / E-Sport / Counter Strike: Global Offensive / Virtus.pro zajmują drugie miejsce na Eleague Major!
HLTV

Virtus.pro zajmują drugie miejsce na Eleague Major!

Ogromne gratulacje dla czołowej polskiej ekipy Counter-Strike: Global Offensive! Po zaciętej i wyrównanej walce Virtus.pro zajmują drugie miejsce na Eleague Major. 

Przez niemal cały turniej Virtusów cechowała ogromna pewność i stabilność gry, która powodowała, że jeszcze przyjemniej patrzyło się na ich spotkania. Nie przegrali w trakcie tego Majora ani jednego spotkania. Jednak podobnie wysoką formę notowali również ich przeciwnicy z Astralis, którzy zanotowali co prawda trudny pierwszy (przegrany i to wysoko) mecz, ale ze spotkania na spotkanie szło im coraz lepiej. Nic więc dziwnego, że również finał miał niesamowicie wyrównany poziom. Obie drużyny przystąpiły zmotywowane, nie było odpuszczania czy rezygnacji na twarzach zawodników ani przez chwilę. Finał miał się rozegrać na 3 mapach – Nuke, wybranym przez VP, Overpass wybranym przez Astralis, a w razie potrzeby, jako decydująca – Train. Virtusi (po stronie TT) zaczęli co prawda od przegranej pistoletówki, ale kolejne rundy poszły po ich myśli. Już przy stanie 4 – 1 dla VP Duńczycy zdecydowali się na krótką pauzę taktyczną. Kolejną wzięli Virtusi przy stanie 5 – 2, w momencie gdy nie udał się jeden z ich klasycznych ataków z granatami przez dach. Od tego momentu Astralis zaczęli niebezpiecznie gonić wynik, aż do wyrównania po 5. Jednak przy stanie 6 – 5 dla Astralis i resecie środków, VP odzyskało kontrolę nad grą, której nie oddali już do końca 1. połówki. Zakończyli ją wynikiem 9 – 6. Drugą pistoletówkę również wygrało Astralis, co w konsekwencji doprowadziło do kolejnego wyrównania wyniku, tym razem po 9 – i od tego momentu znowu zaczęło się wyrywanie sobie nawzajem kolejnych rund. Kluczowe dla tej mapy były dwie sytuacje – 25 runda, gdy VP grało eko, a Astralis – fulla, a mimo to Polacy zdołali zabić wszystkich przeciwników, oraz postawa Neo w rundzie mapowej – przez całą pierwszą mapę nie wychodziły mu clutche, ale wygrał tego najważniejszego, przy 15 – 12. Nuke zakończył się więc wynikiem 16 – 12 dla VP.

Kolejną mapę, Overpass, VP zaczynało jako CT. Pistoletówkę wygraliśmy m.in. dzięki rozbrojeniu przez byali’ego bomby w ostatniej sekundzie. Astralis jednak błyskawicznie doprowadziło do wyrównania, a w kilku kolejnych rundach nawet dość znacznie przejęli inicjatywę – aż do 9 rundy, gdzie przy stanie 6 – 2 dla Astralis, udaje się zabić przeciwników i rozbroić bombę. Kolejna runda to cudowny no-scope Pashy na niosącym bombę przeciwniku i również punkt dla nas. W kolejnych Astralis znowu zaczęło nam uciekać, aż do stanu 9 – 6 i zmianie stron. Druga pistoletówka na tej mapie znowu nie poszła po naszej myśli. Nie przeszkodziło im to jednak wygrać kolejnej rundy – force’a. I nagle w ciągu kilku minut z niczego zrobiło się 9 – 10. Jednak zamiast wyrównania widzowie zobaczyli 9 – 11, głównie dzięki Xyp9x’owi, który zabija 3 naszych zawodników mając zaledwie 1 HP. W końcu udaje nam się jednak zbliżyć na odległość 2 rund i przy stanie 11 – 13 pojawia się kolejna przerwa taktyczna. Po niej wygrywamy kolejną rundę i różnica wynosi już tylko jeden punkt. 13 punkt po raz kolejny zdobywa nam Snax i mamy remis. Mogliśmy mieć już rundę mapową, ale magazynki AK-47 okazują się zbyt małe, ostatecznie Astralis wyciąga więc drugą mapę dla siebie i wszystko zostanie rozstrzygnięte na Train’ie.

Mapę zaczęliśmy po stronie CT, wygrywając pierwszą pistoletówkę, tak więc kolejne rundy wygrywamy bardzo spokojnie i w mgnieniu oka mamy wynik 7 – 0. Astralis nie pomogła nawet przerwa taktyczna wzięta rudę wcześniej i tak naprawdę nie byli w stanie długo opanować sytuacji. Dopiero w ósmej rundzie zdobywają pierwszy punkt na swoje konto. Kolejna runda to jednak znowu punkt dla Polaków, a przy okazji piękny rzut granatem Snaxa za 3 punkty… tzn. jednego fraga. Astralis odzyskuje kilka kolejnych rund i przy stanie 8 – 3 dla VP nasi zawodnicy biorą timeout. Astralis nadal jednak kontynuują swój comeback, doprowadzając do stanu na koniec pierwszej połowy. W 14 rundzie Taz usiłuje obronić podłożoną bombę, ale Kjaerbye rozbraja ją w ostatniej chwili. Drugą pistoletówkę wygrywamy ze stratą tylko jednego zawodnika i coraz bardziej realna staje się wizja finalnej wygranej. A jeszcze bardziej po 18 rundzie gdzie Taz „sprząta” 4 zawodników Astralis z P90. Pod koniec Astralis zaczęło nam wyrywać rundy, niebezpiecznie się zbliżając, nie udaje im się jednak jeszcze zremisować i mamy 14 – 12 dla VP. Następna runda okazuje się jednak tragiczna dla Polaków, którzy nie dość, że przegrywają ją, to tracą wszystkie bronie – dwie „po dzwonku” i w ten sposób mamy remis po 14. Ostatnie dwie rundy należały więc już zdecydowanie do Astralis, którzy najpierw niszczą naszą ekonomię, by ostatecznie wznieść trofeum.

Cóż więcej dodać – byliśmy świadkami pięknego meczu – nie udało się, ale Virtus.pro nie sposób odmówić woli walki do samego końca. Zabrakło po prostu detalu. Teraz pozostaje czekać na nasze Legendy na IEM Katowice w Spodku. Ta hala po prostu odleci, a w Katowicach prawdopodobnie zabraknie karetek…

Komentarze

O Zbigniew "Emill" Pławecki

Z grami związany od 1991 roku, kiedy to w jego domu pojawił się Commodore64. Potem była styczność z PC, Gameboyem, PS2, X360, PSP i obecnie XOne. Przez 3 lata pracował aktywnie przy tworzeniu zina SS-NG, będącego nieoficjalną, fanowską kontynuacją Secret Service. W międzyczasie różne krótkie epizody współpracy z paroma innymi portalami o grach. Obecnie, poza zagrywaniem się na konsoli, ćwiczący swoje umiejętności w CS: GO, a poza graniem miłośnik muzyki klubowej, domorosły, jeden z niewielu w Polsce niepełnosprawnych DJów i organizator imprez klubowych.

Zobacz także

22449754_139228023376540_1279007430894845353_n

WESG 2017: ParadokS kontra LEGO, czyli Polki przeciwko Francuzkom

Trudna przeprawa dziewczyn z drużyny ParadokS przeciwko LEGO i ostatecznie przegrane spotkanie 0:2 Mecz rozpoczął …