środa, 24 Sty 2018
Home / Sprzęt / KLAWIATURA RAZER DEATHSTALKER – NASZE WRAŻENIA
DSC_0003

KLAWIATURA RAZER DEATHSTALKER – NASZE WRAŻENIA

W czasach komputerów 8-bitowych podstawowym narzędziem „pracy” każdego gracza z reguły był joystick. Klawiaturą wydawało się tylko kilka komend przy ładowaniu gier, względnie służyła do wpisywania poleceń w przygodówkach tekstowych. Bardziej hardcore’owi użytkownicy próbowali ją wykorzystywać w pierwszych krokach w programowaniu. Dopiero niektóre gry z epoki Amigi zaczęły w większym stopniu wykorzystywać klawiatury, choć i tu joy nadal był głównym orężem. Kres jego panowania, a dominacja tandemu klawiatura + mysz zaczęła się dopiero wraz z erą PC.

Od tamtej pory jeśli chodzi o same klawiatury i ich funkcjonalność wiele się zmieniło. Po drodze firmy je tworzące przeszły przez etap dziwnych, połamanych i pokrzywionych niby-ergonomicznych wynalazków, które jednak nie zagościły w domach graczy na dłużej. Natomiast dziś można wybierać spośród wielu technologii, dopasowanych do preferencji każdego gracza oraz „przeciętnego” użytkownika komputera.

DSC_0002

Jakiś czas temu, ze względu na modyfikację mojego stanowiska grania/pracy, zacząłem się rozglądać za nowym narzędziem tego typu. Od razu zaznaczyć muszę, że od czasu gdy po raz ostatni używałem komputera stacjonarnego wraz z mechaniczną klawiaturą minęło wiele lat. Wielę się nasłuchałem na temat zalet klawiatur mechanicznych, więc moim pierwszym wyborem była jedna z nich, aczkolwiek nie z najwyższej półki, a bardziej „budżetowa”. Powiem krótko – przyzwyczajenie wygrało. Przyjechałem z nią do domu, podłączyłem, pokorzystałem z niej 2-3 godziny po czym… zapakowałem w karton i odwiozłem do sklepu. Być może w oczach wielu wyjdę teraz na bluźniercę, ale po prostu lepiej mi się gra na klawiaturze z niskim skokiem i profilem klawiszy (o tym dlaczego – za chwilę), tak więc przy drugiej wizycie w sklepie swoją uwagę skupiłem na tego typu właśnie modelach. I tak oto stałem się posiadaczem modelu Razer Deathstalker.

Zanim przejdę do wrażeń z korzystania, najpierw kilka słów na temat „unboxingu”. W pudełku panuje minimalizm, poza samą klawiaturą, zapakowaną w folię, dostajemy dwie naklejki z logiem firmy oraz malutką broszurkę z opisem sprzętu oraz „kartkę powitalną” w gronie fanów Razera. Jak większość firm dzisiaj, Razer również wychodzi z założenia, że dołączanie płyty ze sterownikami nie ma sensu, skoro można je w parę minut ściągnąć z sieci.

DSC_0004

A jak się korzysta? Pierwszych kilka uderzeń w klawisze i od razu poczułem się jak w domu. Przy klawiaturze mechanicznej miałem wrażenie „zacinania”, blokowania się klawiszy w trakcie wciskania, inaczej mówiąc po prostu przeszkadzał mi opór jaki stawiają przyciski – coś, co wielu graczy uważa za zaletę tego typu sprzętów. Opór ten ma między innymi na celu minimalizację ryzyka przypadkowego wciśnięcia klawisza w trakcie rozgrywki, co skutkować może na przykład przypadkowym przejściem do Windowsa kombinacją alt+tab. Razer rozwiązał ten problem inaczej – kombinacją Fn+F10 uaktywniamy Gaming Mode, w którym wszelkie „zbędne” i ryzykowne klawisze są po prostu dezaktywowane. Z poziomu oprogramowania możemy oczywiście sami definiować, które za takowe uważamy. Nie zabrakło również możliwości nagrywania własnych makr i kombinacji przydatnych w grze. Poza tym, mimo niskiego profilu i skoku (Deathstalker to klawiatura z typu membranowych), mimo wszystko trudno przypadkiem nacisnąć jakąś przypadkową kombinację klawiszy, stawiają one lekki opór, chociaż znośniejszy niż mechaniczne. Klawiatura sprawdza się nie tylko w trakcie gry, ale również pisania (niniejszego oraz innych) tekstów.

DSC_0001

A jak to wszystko wygląda? Deathstalker to niezwykle stylowa klawiatura, którą nie wstyd wyeksponować na biurku. Ma podświetlaną na zielono klawiaturę, która bardzo ładnie łączy się z matowym, czarnym plastikiem obudowy i błyszczącymi klawiszami. Na dole znajduje się przymocowana na stałe podpórka pod nadgarstki, wykończona materiałem a’la carbon z logiem producenta. Samo podświetlenie można kilkustopniowo regulować lub całkowicie wyłączyć. Nie ma żadnych dodatkowych, zbędnych klawiszy, jeśli jakiejś kombinacji nam brakuje, wszystko można załatwić za pomocą nagranego makra.

Podsumowując – to, że wiele lat spędziliście przy klawiaturach laptopa nie skazuje Was od razu na męczarnie by przyzwyczaić się do klawiatury mechanicznej. Za stosunkowo umiarkowaną cenę można zdobyć klawiaturę, która oferuje świetne walory dla graczy oraz dla osób które łączą granie z innym wykorzystaniem komputera. Czy jest lepsza od klawiatur mechanicznych – nie mi oceniać. Dla mnie, na obecnym etapie stwierdzam, że to idealny wybór.

Komentarze

O Zbigniew "Emill" Pławecki

Z grami związany od 1991 roku, kiedy to w jego domu pojawił się Commodore64. Potem była styczność z PC, Gameboyem, PS2, X360, PSP i obecnie XOne. Przez 3 lata pracował aktywnie przy tworzeniu zina SS-NG, będącego nieoficjalną, fanowską kontynuacją Secret Service. W międzyczasie różne krótkie epizody współpracy z paroma innymi portalami o grach. Obecnie, poza zagrywaniem się na konsoli, ćwiczący swoje umiejętności w CS: GO, a poza graniem miłośnik muzyki klubowej, domorosły, jeden z niewielu w Polsce niepełnosprawnych DJów i organizator imprez klubowych.

Zobacz także

IMG_0057

Recenzja: Słuchawki Logitech G233 PRODIGY

Z racji wykonywanej pracy przy komputerze słuchawki są (zaraz po klawiaturze) najważniejszym elementem mojego stanowiska …